Dotarcie na miejsce – Khao Lak oraz 3-dniowe safari nurkowe z Similan Diving Safaris Cz. 2

Mój drugi wpis. Fajnie, że nadal jestes 🙂

Po przeszło czternasto godzinnej podróży w końcu docieram na wyspę Phuket, a wkrótce potem do miejscowości Khao Lak.  Pogoda jest deszczowa, pada prawie cały czas, jest parno i gorąco. Pierwszą rzeczą po drzemce jest orzeźwiający prysznic, który naładował mnie energią, odświeżył i zmotywował do eksplorowania okolicy.Myśli przewodnie są dwie: obiad oraz słynny tajski masaż. Po tak długiej podróży w końcu należy mi się. Udaje się więc do pobliskiego salonu masażu. W Tajlandii ich nie brakuje. Miejsce jest schludne, czyste, pani mówi dobrze po angielsku, myśle więc: „niech się dzieje, co chce”. Niespełna 5 minut później już żałuje, że wzięłam sobie tajski, a nie jakiś inny aromaterapeutyczny, czekoladowy czy aloesowy. Kobieta zarówno chodzi po mnie, masuje, nastawia kręgi, jak i wbija swoje drobne palce w najbardziej unerwione punkty na moich plecach. Nie mam aż takich zapędów masochistycznych, żeby czerpać z tego przyjemność, choć nie powiem, po masażu czuje się jak nowonarodzona, mimo że w dalszym ciągu nie wiem, jak mam na imię. 🙂

Gdy planuje się trzydniowe safari nurkowe na samym początku wakacji w Tajlandii, warto zwrócić uwagę na to, co się je. Postarać się, nie spożywać za dużo surowych owoców oraz warzyw, uważać z koktajlami i sokami ze świeżo wyciśniętych owoców. Szansa nie zarażenia się chorobą żołądkową jest 50/50.

Ja w pierwszych dniach nawet zęby myłam wodą mineralną, aby uchronić się przed wszelkiego rodzaju bakteriami, które mogłyby zepsuć i skomplikować mi moją wymarzoną przygodę pod wodą. Nie wspominając już o probiotykach, które zaczęłam brać dwa tygodnie przed wyjazdem. Najbezpieczniejsze są zupy oraz gotowane czy smażone dania, bynajmniej przez te pierwsze dni, zanim żołądek przystosuje się do nowej flory bakteryjnej.

Staram się być konsekwentna ale niestety nie zawsze mi to wychodzi. Tyle pyszności dookoła mnie, wołających: „zjedz mnie.. zjedz mnie … ” 🙂

Zmagam się trochę ze zmęczeniem, ponieważ zmiana czasuto jakieś 5 h, w pierwszą noc zasypiam po 4:20. Budzi mnie łaskotanie po ramieniu i nie, nie jest to dobrze zbudowany mężczyzna, smyrający mnie źdźbłem trawy 🙂 Okazuje się, że mrówki latające urządziły sobie na mnie lądowisko. Od jakiejś 6 rano staram się być czujna, żeby pod żadnym pozorem żadna mnie nie ugryzła, co skutkuje tym, że oczywiście spóźniam się na śniadanie na godzinę dziesiątą. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że to dopiero początek mojej przygody z insektami w tym zakątku świata.

Nocleg w mieście Khao Lak spędzam w niskobudżetowym, przytulnym, małym hotelu Casacool Hotel , słynącym ze swoich fantastycznych śniadań. Jest to czyste oraz przytulne miejsce, a właściciele starannie dbają o wygodę swoich gości. Miejsce idealnie nadające się na krótkoterminowy pobyt. Hotelik położony kilka kroków od muzeum tsunami, niedaleko pięknej, piaszczystej plaży oraz rynku ze świeżymi produktami.

img_5982.jpg

Pani w recepcji wita mnie z radością i uśmiechem, chyba zauważa, że mam jetlag  wypisany na czole.

Spakowana, gotowa, pełna ekscytacji zmierzam do bazy nurkowej Similan Diving Safaris.


3-dniowe safari nurkowe z Similan Diving Safaris

Centrum nurkowe Similan Diving Safaris oferowało w cenie safari bezpłatny transport z hotelu do bazy nurkowej. Gdy już docieram na miejsce wszystko przebiega bezproblemowo, ekipa jest dobrze zorganizowana i profesjonalna. Cele safari są dwa: rekreacja oraz zdobycie uprawnień Advanced Open Water Diver.

IMG_6023

Pierwsza noc na morzu, jetlag trwa, jest godzina 00.32 a ja jestem wyspana po 2 godzinach snu. Dopływamy do granitowych wysp Similan, porośniętych bajeczna, tropikalną dżunglą. Łódź lekko i przyjemnie kołysze. Łącznie jest nas 14 turystów, trzech instruktorów oraz siedem osób z tajskiej załogi. Atmosfera jest fantastyczna, ludzie z całego świata: podróżnicy, globtroterzy, rodziny, osoby na wyjazdach służbowych, samotni, szukający szczęścia oraz ciekawi świata.

Nie mam sieci ani internetu, cieszę się tym przymusowym odcięciem od cywilizacji 🙂

W pierwszy poranek wita mnie najpiękniejszy widok w moim życiu, nigdy wcześniej nie widziałam tak egzotycznego oraz dziewiczego terenu. Czuje się jakbyśmy właśnie dopiero co odkryli te wyspę.

Symilany należą do Parku Narodowego, który jest oficjalnie otwarty od 15 października do 15 maja. Uczestniczymy w ostatnim rejsie przed zamknięciem Parku, dlatego też jesteśmy tu praktycznie sami. Warto było wybrać termin wakacji poza sezonem.

Piasek na plaży jest drobny jak mąka, można tarzać się w nim i delektować się jego delikatną strukturą. Kolory otoczenia oraz temperatura wody i powietrza to dokładnie to, czego potrzebowałam po długiej, ciemniej, norweskiej zimie.

Ładuje baterie 🙂

Turkusowa woda, przepiękne kraby lądowe, widoki zapierające dech w piersi.

987

98

DSC_7102

DSC_7008

DSC_7006

DSC_7004

DSC_6982

Uczucie jak w raju, pod wodą jest wszystko: niezliczone kolory, piękna, zdrowa rafa koralowa, rybki aż podgryzają, krewetki również 🙂 Podwodne ogrody koralowców,  wielkie formacje skalne, żółwie morskie; móc nurkować w takich warunkach było zawsze moim marzeniem.

Ławice małych, dużych rybek; piękne, drapieżne barrakudy, przeuroczy błazenek, czyli dla mnie po prostu -Nemo- , wszystko to jest po prostu wzruszająco piękne. Nie brakuje mi niczego, czuje się szczęśliwa oraz wdzięczna, że mogę tego doświadczyć.

IMG_0285

IMG_0286

IMG_0287

IMG_0288

IMG_0289

IMG_0290

IMG_0291

IMG_0292

Załoga tajska świetnie dba o nasz komfort: pomagają nam składać oraz rozkładać sprzęt, ubierać się w pianki oraz gotują fantastyczne, tradycyjne tajskie dania. Harmonogram dnia składa się z czterech nurków oraz posiłków między nimi.

Odcięcie od cywilizacji pozwala naprawdę odpocząć.

Nie mam żadnych zastrzeżeń. Jedynie wkurza mnie pluskwa, która raz na jakiś czas maszeruje po moim parapecie- dziś postanowiłam ją unicestwić.

Kolejny dzień, po pierwszym nurze odczuwam duże osłabienie: po pierwsze jetlag,  po drugie wzburzone morze, które powoduje chorobę morską. Postanawiam odpuścić jedno nurkowanie, przespać się oraz zebrać siły na kolejne. Przy takich ilościach nurkowań zawsze słucham swojego ciała, tego co mi podpowiada, jeżeli czuję się osłabiona, to po prostu odpuszczam. To nic przyjemnego marznąć na 30 m, w kiepskiej kondycji.

Nurkujemy zarówno za dnia, przed zachodem słońca jak i w nocy. Każda pora oferuje coś innego. W nocy budzą się oraz żerują najróżniejsze rodzaje ryb oraz krewetek. Zaobserwowałam m.in. żerujące skrzydlice, mureny, kraby, krewetki oraz przepiękny plankton fluorescencyjny. Nurkowanie nocą jest mroczne; świadomość, że jest się tak głęboko na środku morza, bez komfortu dostatecznej widoczności, budzi dodatkowy dreszczyk emocji. Albo nazwałabym to uderzeniem adrenaliny, które notabene – po prostu kocham 🙂

Ostatni dzień, fale są nadwyraz wysokie, co nie sprzyja mojemu samopoczuciu. Środki na chorobę morską ratują po raz kolejny mój dzień. Ostanie nurkowanie kończę zaliczając specjalizację: nawigacja. Posiadam łącznie pięć specjalizacji: nurkowanie głębokie, nawigacja podwodna, nurkowanie nocne, nurkowanie w suchym skafandrze oraz nurek przyrodnik (Fish ID). Teraz oficjalnie już mogę nurkować na 30 m.

IMG_6592

Powoli zaczynam się pakować i nastawiać psychicznie na kontynuację mojej podróży.

Coraz bardziej podoba mi się forma nie planowania naprzód. Tutaj większość podróżujących daje się ponieść życiu w zależności od tego, kogo spotkają na swojej drodze oraz jakie miejsca ktoś im zarekomenduje. Poczucie wolności i beztroski, zero planu, po prostu tu i teraz. To dla mnie zupełna nowość, ponieważ na codzień jestem dość dobrze zorganizowana i mam z reguły zaplanowane kolejne dni, tygodnie a nawet miesiące.


Czy poleciłabym Similan Diving Safaris?

Zdecydowanie tak, cena jest dobra i adekwatna w stosunku do warunków, obsługa oraz organizacja na łodzi bez najmniejszych zarzutów, wyżywieniejest zróżnicowane oraz przygotowywane ze świeżych, pysznych produktów. Jak dla mnie długość pobytu trzech dni była w sam raz, myślę że dłuższy pobyt mógłby być dla mnie uciążliwy, ze względu na chorobę morską.

To była zdecydowanie jedna z najlepszych przygód,  jakich miałam okazję doświadczyć.

♥♥♥

4 myśli w temacie “Dotarcie na miejsce – Khao Lak oraz 3-dniowe safari nurkowe z Similan Diving Safaris Cz. 2

  1. pwielocha

    Kolejny fajny tekst. Ja pomimo tego, że nurkuję bardzo dużo i w dodatku mieszkam w Tajlandii ( w tym 6 miesięcy spędziłem na Phuket ) to na Similanach jeszcze nie byłem. Muszę to w końcu nadrobić w najbliższym czasie.

    Gratuluję AOWD 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s