Podróż z Khao Sok do Koh Phi Phi – w raju trzeba sie natrudzić, żeby znaleść trochę spokoju Cz. 4

Przed wyjazdem do Tajlandii zapytałam koleżankę, która jest tajką, jakie miejsca w okolicy Phuket mogłaby mi polecić. Jako pierwsze wymieniła wyspę Koh Phi Phi. Powiedziała, że jest to prawdziwe paradise”.

I takim oto sposobem, wyspa Phi Phi została zanotowana na mojej liście, jako trzecia i ostatnia już destynacja.Po dość wyczerpujących dniach w dżungli, rozstroju żołądka, przy ciągłej temperaturze 30°, pragnę znów klimatyzacji oraz ogromnego, wygodnego, wolnego od wszelkich owadów łóżka. Decyduje się na pobyt w hotelu Phi Phi Nicebeach Hotel Hip Bookuje tam 3 ostatnie noce.

Ogromnie cieszę się, że po trzech dniach będę mogła w końcu skorzystać z pralni hotelowej. Przy takiej wilgotności powietrza oraz ciągłych opadach, ciuchy i buty są na najlepszej drodze do zgnicia. Koszty prania są naprawdę niewielkie, na następny dzień odbiera się czyste i wyprasowane ubrania. Gorąco polecam.

Mam lekkie obawy odnośnie transportu na wyspę. Nadal znajduje się w środku lasu i na pewno nie chcę wydawać fortuny na taksówkę do portu. Moje obawy szybko rozwiewa mój przewodnik, proponując mi biuro podróży, znajdujące się po drugiej stronie ulicy. „To za proste, żeby mogło być prawdziwe” myślę. A jednak, okazuje się to być idealnym rozwiązaniem.

MiasteczkoKhao Sok, to taka większa wioska, ale oferuje wszystko, co niezbędne. Kilka restauracji, firmy specjalizujące się w różnego typu safari, raftingach, spływach kajakowych i innych atrakcjach turystycznych, bankomaty ATM, aptekę,  sklepiki oraz jak dla mnie teraz zbawienne biuro podróży.

Nadal nieufnie wchodzę do środka. Pani wita mnie szerokim uśmiechem, podsuwa rozkład jazdy oraz pokazuje cenę  850 THB, pytając bardzo słabym angielskim, w którym hotelu mieszkam.

Kolejny dzień zaczyna się bezproblemowo. Okazuje się, że organizacja transportu dopracowana jest co do najmniejszych detali. Taksówka przyjeżdża po mnie do hotelu o godzinie 8, zawozi do miejsca przesiadki do klimatyzowanego busa, którym potem przez kolejne 3 h jadę do portu w miasteczku Krabi. Po dotarciu do Krabi przejmuje mnie kolejna osoba, która oznacza mnie żarówiastą naklejką z nazwą wyspy do której zmierzam.

Czuję się już znacznie spokojniejsza, wszystko jest naprawdę świetnie skoordynowane. Czekam w poczekalni na odprawę na prom. Łącznie z wszystkimi przesiadkami i promem cała podróż zajmuje około 8 h.

Prom jest klimatyzowany, nowoczesny i czysty. Można nawet sobie kupić miejsce w pierwszej klasie, gdzie znajduje się telewizor 🙂

IMG_6282

W pełni zrelaksowana i spokojna delektuje się widokami. Morze jest spokojne, słońce przebija się przez chmury, na horyzoncie ukazuje się niewielka górzysta, porośnięta zielenią wyspa. W oddali widać mały port, dużą ilość łodzi, motorówek oraz jachtów. Na wyspie nie ma samochodów, przemierza się ją głównie pieszo lub rowerem. O godzinie 15:30 docieram na miejsce.


Koh Phi Phi wita mnie głośnym basem.

Phi Phi oferuje liczne hotele, restauracje, dyskoteki, salony piękności oraz masażu jak i biura podróży. Wszędzie słychać gwar ludzi oraz głośną muzykę, grającą na łodziach motorowych oraz ekskluzywnych jachtach.

Moje osobiste odczucia są mieszane. Po totalnym wyciszeniu i małej izolacji, potrzebuję dłuższej chwili, żeby odnaleźć się w takim natłoku ludzi. Staram skupić się na tym, co mogę tu znaleźć dla siebie.


Pierwszy poranek na Phi Phi… mam wrażenie, że pod koniec wakacji jetlag dalej mnie trzyma, bo budzę się trochę po wschodzie słońca.

Hotel położony jest bezpośrednio przy plaży, jest koło godziny szóstej słońce już praży i zachęca do kąpieli słonecznej. Pakuje książkę, ręcznik, krem z wysokim filtrem i pędzę na jeszcze pustą plażę. Jest cudownie.

IMG_6293

I gdy tak sobie w ciszy i spokoju leżę i czytam, nagle ten oto przesłodki krabiczek przykuwa moją uwagę. Oczywiście nie mogę się oprzeć, żeby go nie dotknąć, oglądnąć,  zafascynować się jego niepowtarzalnością. Jest taki mały a taki waleczny.

To jeden z moich najlepszych mini filmikow. Aktor pierwszoplanowy jest moim hero.

♥♥♥

Warto znaleźć swoją prywatną małpią wyspę

Prawie we wszystkich biurach podróży na Phi Phi słyszy się o Monkey Beach, czyli Małpiej Plaży. W sumie to widziałam już dość dużo małp w Khao Sok, ale postanawiam poszukać tej plaży na własną rękę. Średnio podoba mi się pomysł płynięcia z dwudziestoma innymi osobami. Nadal jestem w fazie – głębokie zen .

Postanawiam więc wynająć kajak i zobaczyć, czy zdołam dopłynąć na małpią plażę. Wypad planuje na dobre kilka godzin, zaopatruje się w odpowiednią ilość wody, świeże owoce oraz sprzęt do snorkelingu.

IMG_6302

Małpia Plaża nie jest oddalona aż tak daleko, niestety wysokie fale uniemożliwiają mi dotarcie na miejsce. Nie chcę ryzykować wywrotki i zalania sprzętu. Postanawiam zawrócić i znaleźć kawałek plaży, aby móc odpocząć oraz zjeść moje pyszne, świeże, słodkie owoce.

Płynąc jakieś 15 do 20 m od brzegu wyraźnie widzę rafę koralowa, rozciągającą się wzdłuż brzegu. Można snorklować i podziwiać tę piękne, podwodne krajobrazy, które są na wyciągnięcie ręki.

Podziwiając piękną podwodną faunę i florę, jedną ręką asekuruje się kajakiem. Wiatr znosi w strone brzegu. Obserwuje dużo kolorowego, podwodnego życia, a między innymi dostojnego konika morskiego. Woda jest krystaliczna. Rafa znajduje się już na bardzo płytkiej wodzie, musze naprawdę uważać, żeby jej nie uszkodzić pletwami.

Z wrażenia i emocji prawie siadam na jeżowca.  🙂

IMG_6410

W końcu udaje mi się znaleźć kawałek plażytylko dla siebie.  W nadziei na chwilę odpoczynku, znajduje sobie wygodną skałę. Słońce praży. W oddali słychać głośny bas oraz okrzyki bawiących się na łodziach imprezowiczów.

Wyciągam owoce, delektuje się widokiem.  Nagle przybywa ten oto osobnik i po prostu pochłania cały mój lunch.

Chyba nie muszę wspominać, że ten oto samiec alfa zdecydowanie daje mi do zrozumienia swoim ostrzegawczym spojrzeniem, że rekwiruje mój lunch. On dosłownie bierze sobie wszystkie moje cztery woreczki, pełne świeżo skrojonych owoców i zaczyna je pochłaniać. Postanawiam nie dyskutować. 🙂 Małpy bywają agresywne, mogą podrapać, pogryźć, nie zamierzam ryzykować bezpośredniego kontaktu.

IMG_6310

IMG_6331

Moje podsumowanie tego dnia było następujące: po co jechać z tłumem głośnych turystów na małpią plażę, skoro można samemu znaleźć i podziwiać z bliska swoją prywatną piękną małpę.

Czas na Phi Phi spędzam spokojnie, całe 3 dni korzystam z masażu oraz zabiegów piękności, przemierzam tutejsze alejki ze straganami, w poszukiwaniu drobiazgów oraz pamiątek.

Odczucia z niebiańskiej plaży, gdzie boski Leonardo wynurzył się z morza

Ostatnia atrakcja na mojej liście to plaża, na której kręcony był film z Leonardo DiCaprio”The beach” (” Niebiańska plaża”). Każde jedno biuro podróży oferuję rejs na Maya Bay na sąsiednią wyspę Koh Phi Phi Leh.

Decyduje się na 30 minutowy rejs o wschodzie słońca. Problem polega na tym, że od czasu filmu z 2000 roku, Maya Bay jest za dnia dosłownie przepełniona turystami.

img_6362.jpg

Jeżeli ktoś planuje odwiedzić Maya Bay, to bardzo polecam wyprawę skoro świt.

IMG_6405

Miejsce jest faktycznie bajeczne, ale bardzo uderza mnie ilość śmieci w wodzie. To bardzo smutny widok. Plastikowe odpady to morderstwo dla morskich ptaków oraz ssaków. Żółwie morskie połykają plastikowe siatki, ponieważ mylą je z meduzami, które stanowią ich główne źródło pokarmu. Konsekwencją jest śmierć w oceanie ponad 1 000 000 zwierząt rocznie. 😦

Wyspa sama w sobie nadal jest bardzo okazała. Ma fantastyczny, górzysty kształt, jest porośnięta egzotycznymi roślinami, ale ludzie niestety bardzo odcisnęli swój ślad na jej pierwotnym pięknie.


Dni płyną szybko, czas nastawiać się na powrót do domu. Mam masę wrażeń, wspomnień, odczuć oraz pozytywnego nakręcenia. Czuję, że naprawdę wypoczęłam na tym urlopie. 2,5 tygodnia dla siebie wykorzystałam w 100%.

Obaliłam wszystkie wyimaginowane mity o podróżowaniu samej. Zweryfikowałam swoje uprzedzenia oraz obawy, po prostu poddałam się tej cudownej podróży. To najlepszy prezent, jaki mogłam sobie sama zrobić. Czuję zadowolenie oraz jestem z siebie trochę dumna, że się odważyłam, że spróbowałam. Naprawdę warto wyjść nieraz poza strefę komfortu, w której czujemy się bezpiecznie.

Odkryłam zupełnie inną część siebie, obudziłam w sobie jeszcze większy apetyt na dalsze podróże i przygody, a przede wszystkim wiem już, że podróżowanie samej w moim przypadku sprawdza się fantastycznie. Warto jest pobyć nieraz na dłuższą, czy krótszą chwilę samej ze sobą, wsłuchać się w siebie i zadbać o swoje ukryte pragnienia.

♥♥♥

Powrót do domu: baterie naładowane. 🙂

IMG_6421

 ♥ Happy kid ♥

4 myśli na temat “Podróż z Khao Sok do Koh Phi Phi – w raju trzeba sie natrudzić, żeby znaleść trochę spokoju Cz. 4”

  1. Super się to czyta. Zaraz zapoznam się z resztą wpisów, bo fajny styl pisania masz.
    A co do poruszonego tematu to podróżowanie samemu ma coś w sobie, przede wszystkim nie musisz iść na kompromisy i możesz robić to na co Ty właśnie masz ochotę 🙂
    Wynajęcie kajaku i ucieczka od tłumów to strzał w dychę. Można znaleźć naprawdę wspaniałe i puste miejsca, a wystarczy zejść z utartych szlaków.
    Maya Bay, tylko bardzo wcześnie rano, lub późnym popołudniem. Nie wiem czy poszłaś na drugą stronę wyspy, ale po około 5-7 minutach stoisz na krawędzi i masz drabinkę na dół do zatoczki które jest rewelacyjna do snurkowania, a ludzi tam brak bo wszyscy siedzę i pstrykają sweet focie na plaży 😛

    Polubione przez 1 osoba

  2. Hej, może jeszcze zdążę przed wyjazdem 🙂
    Również mam w planach przejazd bezpośrednio z Khao Sok na Phi Phi – czy w ramach ceny z agencji turystycznej miałaś od razu wykupiony także bilet na prom?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s