Slowlife a konsumpcjonizm – moja historia.

Jest ostatni październikowy weekend. Ciekawość tym razem zabrała mnie do pięknego, malowniczego domu  Łan Sztuk na Warmii. W starym, kaflowym piecu trzaska palące się drewno. Na dworze szumi wiatr, w sadzie czuć woń wilgotnych, rozkładających się liści, które powoli tracą swoje płomienne kolory. Na gałęziach jabłonek złocą się ostatnie już, tegoroczne liście. Tuż powyżej, spokojnym tempem płyną kłębiaste chmury. Słońce przeciska się przez gęste niebo, grzejąc resztkami ciepła moją lekko zmarznięta twarz.

img_7801-e1509565002486.jpg

W wiejskiej, przepełnionej ciepłem domowego ogniska kuchni, gospodyni Eliza przygotowuje pyszne, swojskie śniadanie. Czytaj dalej Slowlife a konsumpcjonizm – moja historia.