Jak wykorzystać zimowy potencjał i nie stać się leśnym, smutnym trollem

Zimy w Norwegii bywają przygnębiające. Nie będę wam pisać, że każdy dzień jest kolorowy, że co rano budzę się pełna weny, tryskam energią i liczę płatki śniegu, wpadające do kubka porannej herbaty, którą spijam na balkonie w ciepłym, wełnianym swetrze.

Bo tak nie jest.

Krótkie dni oraz brak słońca odciskają swoje piętno na moim codziennym nastroju. Okres jesień-zima zdecydowanie nie jest moją porą, więc mam dwa cele:przetrwać oraz  wyciągnąć z tego, co mnie otacza w miarę możliwości jak najwięcej dla siebie. Zachowując powyższą kolejność.

Kiedyś dosłownie zimowałam. Z przyjściem wiosny powoli zaczynałam aktywności sportowe oraz wracałam do życia.

Czytaj dalej Jak wykorzystać zimowy potencjał i nie stać się leśnym, smutnym trollem

Slowlife a konsumpcjonizm – moja historia.

Jest ostatni październikowy weekend. Ciekawość tym razem zabrała mnie do pięknego, malowniczego domu  Łan Sztuk na Warmii. W starym, kaflowym piecu trzaska palące się drewno. Na dworze szumi wiatr, w sadzie czuć woń wilgotnych, rozkładających się liści, które powoli tracą swoje płomienne kolory. Na gałęziach jabłonek złocą się ostatnie już, tegoroczne liście. Tuż powyżej, spokojnym tempem płyną kłębiaste chmury. Słońce przeciska się przez gęste niebo, grzejąc resztkami ciepła moją lekko zmarznięta twarz.

img_7801-e1509565002486.jpg

W wiejskiej, przepełnionej ciepłem domowego ogniska kuchni, gospodyni Eliza przygotowuje pyszne, swojskie śniadanie. Czytaj dalej Slowlife a konsumpcjonizm – moja historia.

Składany kajak – medytacja na gładkiej, lśniącej tafli jeziora

„Chcę sobie kupić kajak,” stwierdziła moja przyjaciółka Marta.

„Oszalałaś chyba już do reszty, po co Ci kajak?” odpowiedziałam jej kilka miesięcy temu.

I tak zaczęła się moja przygoda z ORU 🙂

Po odwiedzeniu strony internetowej oraz obejrzeniu kilku filmików instruktażowych na You Tube, to ja zaczęłam naciskać Martę do szybkiego jego kupna. Nigdy wcześniej nie brałam takiej opcji pod uwagę, ponieważ kajaki tradycyjne były zwyczajnie nieporęczne. Czytaj dalej Składany kajak – medytacja na gładkiej, lśniącej tafli jeziora

Jak zorganizować udany weekend w gronie nieznajomych

Często zdarza się, że nachodzi mnie ochota na wypad w nieznane. W sumie mam taką tendencję, że nie lubię jechać dwa razy w to samo miejsce lub iść i wracać tą samą drogą. Oprócz kilku wyjątkowych miejsc, które odwiedzam regularnie, lubię eksplorować nowe, nieznane tereny.

Każda pora roku jest dobra, a nawet weekendowy wyjazd może być świetnym przerywnikiem w codziennych obowiązkach i naładować baterie na kolejne kilka tygodni przeznaczonych na intensywną pracę lub naukę.

Mimo, że świetnie opanowałam już strategię podróży w pojedynkę, fajnie jest nieraz mieć wokół siebie ludzi, z którymi można podzielić się tymi wszystkimi wrażeniami.

Z autopsji wiem, że ciężko jest zaplanować tak, aby każdemu pasowało. Znajomi mają już plany albo inne obowiązki, a perspektywa czekania, aż innym będzie pasować nie do końca mi odpowiada. Nieraz można by czekać bardzo długo.

Czytaj dalej Jak zorganizować udany weekend w gronie nieznajomych

Podróż z Khao Sok do Koh Phi Phi – w raju trzeba sie natrudzić, żeby znaleść trochę spokoju Cz. 4

Przed wyjazdem do Tajlandii zapytałam koleżankę, która jest tajką, jakie miejsca w okolicy Phuket mogłaby mi polecić. Jako pierwsze wymieniła wyspę Koh Phi Phi. Powiedziała, że jest to prawdziwe paradise”.

I takim oto sposobem, wyspa Phi Phi została zanotowana na mojej liście, jako trzecia i ostatnia już destynacja. Czytaj dalej Podróż z Khao Sok do Koh Phi Phi – w raju trzeba sie natrudzić, żeby znaleść trochę spokoju Cz. 4

Chwila regeneracji, a potem – welcome to the jungle – Cz. 3

Po trzech dniach na łódce, ziemia pod moimi nogami nadal faluje. Mimo, że leżę już w czystej, wykrochmalonej pościeli w pokoju hotelu CC Hideaway w Karon.

Mam dwa dni no to, żeby się zregenerować. Mam tu na myśli takie tam babskie sprawy, typu ogolenie nóg, zadbanie o stopy i dłonie, nałożeniu odżywki na włosy i potrzymaniu jej dłużej niż 15 minut, pójście na zajęcia jogi, zamówienie sobie przepysznej sałatki z zielonej papai, skorzystanie z masażu oraz wyspanie się w ogromnym i czystym łóżku. Zdaje sobie doskonale sprawę, jak bardzo w chwili obecnej doceniam tę chłodną oraz czystą przestrzen wokół mnie, która w domu, w Norwegii towarzyszy mi na codzień. Czytaj dalej Chwila regeneracji, a potem – welcome to the jungle – Cz. 3